exit-tax

Zbiorowa histeria – exit tax

Po JPK i RODO przyszedł czas na kolejną zbiorową histerię, tym razem dotyczy ona EXIT TAX, podatek od tzw. wyjścia. Niektórzy nazywają go podatkiem od niezrealizowanych dochodów. Panika toczy internet. Polacy pracujący za granicą zadają to samo pytanie: „czy będę musiał/a płacić podatek w Polsce od pracy za granicą/rezydentury ?” Nie, nie będziesz płacić żadnego podatku ! EXIT dotyczy szczególnych podatników ( około 3% ogółu społeczeństwa ), tylko w specjalnych warunkach.

Exit tax – rozważania na temat

Panika ogarnęła również przedsiębiorców, nie będę mógł otworzyć Spółki w UK, nie można prowadzić firmy za granicą.

Główne Założenie jest takie:

  • „Podatek ma obciążać Spółkę, która mogłaby wypracować dochód w Polsce, ale przenosi się za granicę”. Nie widzę problemów z optymalizacją w takim przypadku.
  • W przypadku zwykłych emigrantów podatek ma objąć potencjalny zysk z posiadanych przez te osoby papierów wartościowych, udziałów w spółkach i funduszach inwestycyjnych.
  • „Jeśli po wyjeździe z Polski zdecydują się na sprzedaż akcji lub udziałów mogą zostać zobowiązani zapłacić podatek nie tylko w kraju rezydencji, ale również exit tax w Polsce”.
    Tutaj słowem klucz jest „rezydencja” jak wiemy jest to 183 dni. Wystarczy zbyć udziały czy inne prawa majątkowe na na rzecz polskiej Spółki czy też innej w której „rezydent” ma większość 50% + 1 udział ( zgodnie z ustawą Spółką kontrolowaną ).

 

W internecie brak jest informacji na ten temat. Podobnie jak to miało miejsce w przypadku RODO, artykuły są pisane pod pozycjonowanie dla internetowych wyszukiwarek a nie merytoryczną treść. Poczekajmy aż wejdzie w życie ustawa wtedy będziemy się martwić co dalej. Tymczasem do stycznia 2019 roku panika może być złym doradcą, poczekajmy i zobaczymy jak będzie. Jestem dobrej myśli co do technik optymalizacji. Znając polski proces legislacji i jego szybkość – zakładam pełen optymizm. Np. taki zapis w ustawie: „exit tax nie będzie obejmował aktywów, które powrócą do kraju macierzystego w terminie 12 miesięcy”.

Powyższego wpisu proszę nie traktować jako usługi doradczej czy też próby ominięcia prawa, jest to tylko luźne rozważanie 🙂