skup spółek Tag

Skup i sprzedaż spółek

Share deal czy asset deal ? – czyli jak kupować lub sprzedawać spółki z o.o.

Czym tak naprawdę jest kupowanie i sprzedawanie spółek? Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością nie jest przecież rzeczą, którą można nabyć na podstawie umowy sprzedaży, której wzór zaczerpniemy z internetu jak umowy sprzedaży samochodu czy najmu lokalu mieszkalnego. Jest to struktura zdecydowanie bardziej złożona, osoba prawna odrębna od swoich właścicieli, posiadająca swój własny majątek oraz swoje zobowiązania. Wobec tego zmiana jej struktury właścicielskiej powinna być odpowiednio skomplikowana i utrudniona. Czy tak jest?

READ MORE

Kupię Zadłużoną Spółkę – Clickbajt w Gazecie Prawnej

Kolejny „artykuł” a raczej klik bajt o Skupie Zadłużonych Spółek.

https://forsal.pl/artykuly/1451917,kupie-zadluzona-spolke-szybka-likwidacja-podatki-na-co-trzeba-uwazac.html

zwykłą czcionką będzie tekst pisany przez pod SEO przez dziennik gazeta prawna, pogrubioną moje odpowiedzi do w/w.

Więc tak:

W internecie są ogłoszenia o sprzedaży pustych faktur i zakupie zadłużonych spółek. Fiskus walczy z pierwszymi. Z drugimi nie musi, bo i tak wyegzekwuje zaległe podatki od naiwnych prezesów

Wyegzekwuje albo i nie ale o tym w dalszej części mojej odpowiedzi.

O tym, jak skarbówka walczy z ogłoszeniami typu „dam koszty”, pisaliśmy w grudniowym numerze DGP („Kupujący puste faktury nie mogą spać spokojnie”, nr 232/2019).
W internecie można znaleźć też inne niepokojące ogłoszenia: „Zadłużoną spółkę kupię”, „Szybka likwidacja”. Oferenci piszą, że współpracują z kancelariami prawnymi. Działają na terenie całej Polski.

Co takiego jest niepokojącego w takich ogłoszeniach? Kupuję zadłużoną Spółkę i zapewniam byłym członkom zarządu odpowiednią ochroną przed 299 K.s.h. Oraz 116 Op. taka moja praca, wiedza, wykształcenie i praktyka, oraz olbrzymia satysfakcja z tego co robię.

Jak? O tym w dalszej części.

Co złego w e współpracy z kancelariami prawnymi, ja sam współpracuję z kilkoma, to coś złego?! Działam na terenie polski i UE, na to pozwala mi prawo.

Szybko i sprawnie. Niestraszny im żaden dług. Nieważne, czy spółka ma nieuregulowane zobowiązania w urzędzie skarbowym, ZUS, bankach, u kontrahentów. Gwarantują duże oszczędności.

Mnie osobiście nie jest straszny żaden dług, oferuję restrukturyzację oraz ochronę Zarządu, od 1 zł do 30.000.000,00 zł. Takim majątkiem jestem w stanie zabezpieczyć i zgodnie z prawem nie dopuścić do art 299 K.s.h. Oraz 116 Op. w skrócie: nie zostanie orzeczona bezskuteczność egzekucji, a tylko ona prowadzi do odpowiedzialności za zobowiązania.

Dzwonimy pod numer podany w jednym z takich ogłoszeń. W słuchawce miły kobiecy głos. Pani zapewnia, że wszystko odbywa się legalnie. Kilka razy podkreśla, że umowa sprzedaży zadłużonej spółki jest podpisywana u notariusza.

Nie znam wspomnianej Pani, ale nie musi nic podkreślać o legalności zbycia zadłużonej Spółki, gdyż jest to legalna transakcja, nie musi także podkreślać że umowa jest podpisywana u Notariusza, jest to wymagane przez K.s.h.

Cena spokoju

Pytamy o cenę. Okazuje się, że zależy od tego, jak zła jest sytuacja spółki. Żeby ją ustalić, musimy pokazać dokumenty.

Pokazać dokumenty?! Czuję brak profesjonalizmu.

Widełki to 10–40 tys. zł. Nie można jednak wykluczyć, że koszty będą wyższe.

Restrukturyzacja kosztuje, podobnie jak chleb w sklepie czy rata leasingu, nie ma nic za darmo. Koszty restrukturyzacji są i tak o kilkadziesiąt procent niższe od upadłości.

Spotkanie jest możliwe już jutro.

Co w tym złego?! Spotykam się w biurze z wieloma ludźmi, wydawało mi się że w biznesie to normalne, chyba że się mylę.

Pani przekonuje, że wie, jak trudno prowadzić firmę w naszym kraju. Zmieniające się przepisy, uporczywe kontrole, kary za drobne przewinienia, do tego nieuczciwi kontrahenci.

Skłamała?! Powiedziała prawdę, ja osobiście oferuję skuteczne, zgodne z prawem blokowanie takich działań aparatu tzw. państwa.

Zapewnia, że jej firma skutecznie pomoże – nawet jeśli nasza stoi u progu bankructwa, a prezes nie złożył wniosku o upadłość we właściwym terminie.

Oczywiście że jest to możliwe. Wystarczy taką Spółkę „zasypać” odpowiednim majątkiem, i mamy spokój, nikt nie może nic zrobić.

W jaki sposób? Po przejęciu spółki szybko złoży wniosek o upadłość albo na bazie istniejącej stworzy nowy podmiot. Przekonuje nas, że pomoc z zewnątrz jest niezbędna.

Pomoc z zewnątrz jest niezbędna, ale niekoniecznie w ten sposób, wniosek o upadłość i tak zostanie odrzucony a człowiek który proponuje takie rozwiązania z pewnością otrzyma zakaz i pójdą zarzuty z 586 K.s.h.

Czarne chmury…

Nabycie udziałów w zadłużonych spółkach co do zasady nie jest czynnością sprzeczną z prawem. Taka czynność prawna jest ważna i może być dokonana w ramach zasady swobody umów wyrażonej w kodeksie cywilnym. Niemniej jednak trzeba pamiętać o ryzyku, jakie wiąże się z taką transakcją.

Jakie ryzyko?

• Osoby, które planują zbyć udziały w zadłużonych spółkach, bardzo często pozostają w błędnym przeświadczeniu, zapewne wywołanym przez potencjalnego nabywcę, że zbycie udziałów pozwoli im na uniknięcie odpowiedzialności za długi spółki. Nic bardziej mylnego – komentuje sprawę Jarosław Józefowski, radca prawny w Enodo Advisors.

Pozwoli, ale o tym za chwilę (poniżej).

Wyjaśnia, że po sprzedaży spółka w dalszym ciągu będzie ponosić odpowiedzialność za swoje zobowiązania, a wierzyciele będą mogli dochodzić swoich wierzytelności z jej majątku.
Jeżeli egzekucja wobec spółki okaże się bezskuteczna, to zarząd spółki ponosi odpowiedzialność za długi, które powstały do dnia odwołania danej osoby z funkcji członka zarządu. Dotyczy to zarówno długów publicznych (np. zaległości względem urzędu skarbowego i Zakładu Ubezpieczeń Społecznych), jak i długów wobec kontrahentów – podkreśla Józefowski.

Wtóruje mu doradca podatkowy Mariusz Makowski.

Dzieje się tak dlatego, że członkami zarządu takich masowo kupowanych spółek stają się podstawione osoby, słupy, które nie mają żadnego majątku ani źródeł dochodu.

Jaki to ma związek z przeniesieniem odpowiedzialności? Słupy? Widać że autor artykułu nie ma bladego pojęcia o obrocie spółkami i restrukturyzacji, działasz na „słupach” obywatelach krajów „dzikich” etc. to nie dziw się, że tak się dzieje.

W związku z tym wierzyciele, nie mogąc wyegzekwować należności od obecnych członków zarządu, sięgają po instrumenty pozwalające pociągnąć do odpowiedzialności byłych członków zarządu, którzy swoim działaniem bądź zaniechaniem doprowadzili do zaległości spółki – tłumaczy Makowski.
Możliwość taką daje fiskusowi art. 116 ordynacji podatkowej (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 900 ze zm.), a kontrahentom art. 299 kodeksu spółek handlowych (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 505 ze zm.).

Wierzyciele czy UeS? Nie ma różnicy, ale do rzeczy…dobrze że Józefowski wspomniał o najważniejszym: „Jeżeli egzekucja wobec spółki okaże się bezskuteczna, to zarząd spółki ponosi odpowiedzialność za długi” i tu jest klucz do restrukturyzacji i ochrony Zarządu z 233/299/586 K.s.h. Oraz 116 Op.

…i gradobicie

Na odpowiedzialności za długi problem się nie kończy. Artykuł 21 prawa upadłościowego (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 498 ze zm.) wyraźnie mówi, że zarząd ma obowiązek złożyć wniosek o ogłoszenie upadłości, jeżeli spółka stanie się niewypłacalna.

Nie niewypłacalna a brak majątku: wierzytelności, udziały, akcje, maszyny, etc. to wszystko jest majątek, a jak wszyscy wiemy, reprezentuję fabrykę kreatywną.

Zwykle następuje to przed podjęciem decyzji o sprzedaży udziałów – zwraca uwagę Józefowski.
Dodaje, że zaniechanie złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości w przypadku niewypłacalności spółki połączone ze sprzedażą udziałów może podlegać odpowiedzialności karnej. Zgodnie z art. 586 k.s.h.: „kto będąc członkiem zarządu spółki albo likwidatorem, nie zgłasza wniosku o upadłość spółki handlowej pomimo powstania warunków uzasadniających według przepisów upadłość spółki – podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”.

Warto wspomnieć że, po pierwsze:do 586 K.s.h. daleka droga, po drugie: nie zgłoszenie upadłości a ogłoszenie upadłości przez Sąd zwalnia Zarząd, po trzecie na upadłość konieczne są środki, średnio 30/40% od stanu zadłużenia.

Wspólnik spółki może odpowiadać również karnie, jeżeli przed sprzedażą udziałów w zadłużonej spółce wyprowadzi z niej majątek. Jest to bowiem działanie na szkodę wierzycieli – zwraca uwagę ekspert, powołując się na art. 300 kodeksu karnego.

Nie mam nic do powiedzenia, to zrobię wrzutkę o 300 K.K.

Dodaje, że taka czynność „wyprowadzenia” majątku może dodatkowo zostać zakwestionowana przez wierzyciela zadłużonej spółki w sądzie cywilnym, np. przez skargę pauliańską.

Spółka bez zarządu, wystarczy aby upadła każda skarga pauliańska, oraz odpowiednie podział udziałowców w krajach niedostępnych.

Ryzykować czy nie?

Eksperci uważają, że owszem, nabycie spółki z długami może być podyktowane rzeczywistymi względami biznesowymi, np. chęcią korzystania z wygenerowanych przez nią strat w CIT. Mając jednak na uwadze masowość ogłoszeń typu „kupię zadłużoną spółkę” oraz zainteresowanie nabyciem każdej zadłużonej spółki (bez względu na jej majątek czy też zakres działalności),

Nasza kancelaria skupuje zadłużone Spółki pod CiT w kraju i za granicami, oraz pod aktywa dla Spółek giełdowych, wartość nominalna udziałów np.: 5.000.000,00 zł o ile powiększą się aktywa podmiotu który nabędzie taką Spółkę po wycenie? 😉

uważają, że w zdecydowanej większości takie ogłoszenia mają nieuczciwy charakter i wykorzystują niewiedzę osób znajdujących się w trudnej sytuacji.

Nieuczciwy charakter? Proszę powiedzieć jakie to są nieuczciwe praktyki. Wykorzystanie niewiedzy? Proszę mi wierzyć że współpracujący z nami członkowie zarządów, mają ogromną wiedzę i wiedzą podobnie jak my jak skutecznie obchodzić prawo, oczywiście zgodnie z prawem 😉

Ich zdaniem istnieją lepsze sposoby na poradzenie sobie z problemem, takie jak: zwrócenie się do wierzycieli o prolongaty terminów płatności czy rozłożenie zobowiązań na raty.

Żarty, wierzyciel otrzymuje ultimatum albo 15% z faktury albo nic, i może spróbować dobrych rad z artykułu. Powiem więcej, najczęściej otrzymują…10%, gdyż z pierwszej oferty się wycofali.

Teraz na poważnie, 299/586 K.s.h. Tylko jest możliwy ale tylko w przypadku braku majątku (jaki by nie był), gdyby autor tekstu był uczciwy wobec czytelnika wspomniał by prostej banalnej metodzie na brak zarządu. Mówi o tym między innymi wspominana tak żarliwie w tekście Ordynacja podatkowa, proszę ją solidnie przestudiować, oraz Kodeks Cywilny.

Poniżej fragment jednego z artykułów mojego autorstwa, jak blokować wszelkie powództwa:

Kodeks postępowania cywilnego przewiduje, że brak zarządu powoduje obligatoryjnie zawieszenie postępowania, w tym także postępowania egzekucyjnego (art. 174 § 1 pkt 2 k.p.c.). Co to w praktyce oznacza ? bez istniejącego zarządu nie można zakończyć skutecznie żadnej sprawy sądowej czy też postępowania egzekucyjnego wobec Spółki.

Jeżeli spółka nie ma zarządu uprawnionego do jej reprezentacji, sąd czy też komornik zobowiązani są zawiesić postępowanie pod rygorem jego nieważności (art. 379 pkt 2 k.p.c.).

Sąd wzywa powoda do wystąpienia o ustanowienie kuratora dla osoby prawnej (art. 70 § 1 k.p.c. w zw. z art. 42 k.c.), zgodnie z art. 42 § 2 k.c. kurator może jedynie starać się o powołanie organów w Spółce. Sam nie posiada uprawnień do powołania tych organów, nie może także reprezentować Spółki (postanowienie Sądu Najwyższego z 7 maja 2014 r. III CK 249/2003).
W praktyce kurator zwraca się wielokrotnie do wspólników o powołanie zarządu.

Zapraszam do kontaktu w naszym biurze w Warszawie, mam nadzieję że rozwieję wszelkie wątpliwości co do mojej wiedzy, praktyki, poopowiadamy sobie nawzajem bajki o słupach, zakupie Spółki za skrzynkę taniego wina itp.

Co jakiś czas pojawiają się podobne artykuły, z czego wynikają? Z niewiedzy, z ciekawości, z domysłów, z dopowiadania sobie zasłyszanych stereotypów i opowieści Januszów biznesu, ze złośliwości, bo jak można kupować zadłużone Spółki?! To przekręt! Oszustwo!

Apelowałem do wszystkich którzy pisali podobne brednie, że jak wiedzą o jakimś oszustwie/przekręcie proszę zawiadomić odpowiednie instytucje. Od 2007 roku ukazało się trochę publikacji na ten temat, minęło 13 lat i brak zarzutów z 586 K.s.h./286/300 K.K. etc., bo to zwykłe klik bajty.

Myślałem że więcej można się spodziewać po gazecie która ma w nazwie „prawna”

Pozdrawiam 🙂

Błażej Bladowski

Likwidacja spółki w praktyce

Spółkę w Polsce można zlikwidować wyłącznie zgodnie z przepisami ustawy o swobodzie działalności gospodarczej i polskiej ustawy o prawie gospodarczym.

READ MORE

Zależność: majątek, a upadłość

Osoby, które prowadzą własne firmy, zawsze boją się o to, co stanie się w sytuacji ogłoszenia upadłości, jeżeli posiadamy wspólny majątek z małżonkiem. Najczęściej po ogłoszeniu upadłości wspólny majątek zostaje zaliczony w skład masy upadłościowej.

READ MORE

Udziałowcy i kapitał zakładowy spółki

Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, aby zacząć swoje działanie potrzebuje środków na swoje działanie i na kapitał zakładowy. Jest to podstawa, a taki kapitał tworzy się w oparciu o wkład wnoszony przez udziałowców, zarówno w formie pieniężnej, jak i niepieniężnej.

READ MORE

Podwójne ofiary oszustwa – jak do tego dochodzi?

Podwójne ofiary oszustwa – jak do tego dochodzi?

Prawo cywilne i karne – różnice

Ofiary oszustw są narażone na liczne problemy i zdarza się często, że wiele z nich pada ofiarą oszustwa z najmniej oczekiwanej strony. Nie są oszukiwane przez kontrahenta, lecz przez swojego radcę prawnego albo adwokata. To powoduje, że bezpowrotnie tracą szansę na odzyskanie wcześniej utraconych pieniędzy. Dodatkowo ośmieszają się w oczach swoich przeciwników. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że prawo nie jest jednolite. Istnieją jego różne gałęzie, tj.:

  • prawo karne,
  • prawo cywilne,
  • prawo administracyjne,
  • prawo europejskie.

Każde z nich dodatkowo rządzi się określonymi zasadami i metodą, jak również odrębną metodą wykładni przepisów (dotyczy to sposobu interpretacji przepisów). Przeważająca część adwokatów oraz radców prawnych to cywiliści. Oznacza to, że są specjalistami od najpowszechniej stosowanego prawa cywilnego. Prawo cywilne (zwane „miękkim”) charakteryzuje się tym, że szeroko odnosi się do tzw. zasad współżycia społecznego, bądź społeczno-gospodarczego. W przypadku prawa cywilnego dopuszczalne jest zastosowanie analogii, jeżeli w przepisach jest luka. Pod nazwą analogia rozumie się odwołanie do innych okoliczności, które są unormowane w przepisach.

Prawo karne, w odróżnieniu do cywilnego, to tzw. prawo „twarde”. W myśl Konstytucji znamiona przestępstwa koniecznie musza być określone w przepisach karnych, a ewentualne „luki” nie mogą być odczytywane na korzyść podejrzanego w oparciu o inne, podobne przepisy albo o moralną ocenę prokuratora bądź sędziego. Prawo karne działa opierając się bezwzględnie na zasadzie „in dubio pro reo” – każda wątpliwość jest rozstrzygana na szkodę oskarżonego.

Jakie błędy popełniają prawnicy?

Adwokaci i radcy prawni specjalizujący się w prawie cywilnym obliczają postępowanie cywilne na wykładkę przepisów należącą do prawa karnego, czym szkodzą swoim klientom. Rzeczy i przepisy, które podczas procesu cywilnego pogrążają przeciwnika, w postępowaniu karnym często dowodzą jego niewinności! Niepoprawnie przygotowane doniesienie do prokuratury może skończyć się już na początku trwałą blokadą możliwości pociągnięcia oszusta lub oszustów do odpowiedzialności karnej!

Dzieje się to bardzo często. Jak? Oszustwo, a dokładniej przestępstwo oszustwa jest określone artykułem 286 kodeksu karnego stanowi przestępstwo umyślne. Jego popełnienie możliwe jest jedynie w wyniku zamiaru bezpośredniego oraz kierunkowego. Nie można popełnić go „przy okazji”. Przedstawiając to obrazowo, zabójstwo człowieka jest możliwe z ewentualnym zamiarem, tj. dolus eventualis, np. strzelam, jeśli w kogoś trafię to zabije, ale jeśli nie trafię, to też dobrze), jednak w przypadku oszustw nastawienie tego typu wyklucza praktycznie dokonanie przestępstwa. Oznacza bowiem, że nie można oszukać nikogo z powodu braku wiedzy, braku roztropności, bądź z niedbalstwa. Konieczne jest kierowanie się od początku chęcią oszukania klienta, kontrahenta, tj. zaplanować przestępstwo oraz przeprowadzić je na szkodę drugiej osoby. W związku z tym nie każda pożyczka, która jest niezwrócona lub niezapłacona faktura to od razu oszustwo. Można nawet stwierdzić, że prawie żadna tym nie jest. Żeby udowodnić oszustwo trzeba wykazać, że od początku druga strona nie zamierzała płacić. Jest to przeciwieństwo postępowania cywilnoprawnego, gdzie do udowodnienia oszustwa udowadnia się, że ktoś nie przelał nam obiecanych środków.

Co sprzyja błędom prawniczym?

Jak dochodzi do tego, że cywiliści już na wstępie postępowania powodują, że klienci nie odzyskują pieniędzy przy udziale prokuratora? Decydują się na stworzenie pozwu, niczym zwykłego pozwu cywilnego za zapłatę. W postępowaniu cywilnym podstawą jest wykazanie prawnego i faktycznego stosunku prawnego, u którego podstaw leży roszczenie (może to być umowa kupna-sprzedaży), zasady i przebieg współpracy obu stron, brak rozliczenia. Takie podejście powoduje że postępowanie nie jest wszczynane przez prokuraturę albo śledztwo jest szybko umorzone. Wynika to z faktu, że zgodnie z orzecznictwem sądowym nie ma mowy o zamiarze popełnienia oszustwa, jeżeli dłużnik dokonał częściowej spłaty zadłużenia, nawet niewielkiej, wywiązywał się wcześniej z innych transakcji z kontrahentem, wdał się w spór, co do zasadności roszczenia, zbankrutował, złożył reklamację albo w inny sposób pokazał swoją „dobrą wolę”.

Jeżeli doszło do oszustwa i poszkodowania jednego przedsiębiorcy na rzecz drugiego przedsiębiorcy, wówczas na niekorzyść pokrzywdzonej instytucji działa również tzw. ryzyko gospodarcze. Podczas udzielania np. kredytu kupieckiego należy liczyć się z faktem, że pomysł może okazać się klapą, gdyż takie ryzyko jest powiązane z prowadzeniem przedsiębiorstwa. Oznacza to, że jeśli kontrahent nie wprowadził klienta celowo i wyraźnie w błąd podczas pobierania takiego kredytu, wówczas nie nosi to znamion oszustwa. Takie okoliczności stanowią jedną z najczęściej pojawiających się powodów umorzeń. Praktyka ta przyczyniła się do powstania mnóstwa furtek.

To, co jest podstawą i główną treścią tworzenia pozwu cywilnego o zapłatę, w przypadku wszczęcia śledztwa może od razu na początku wykluczyć jego rozpoczęcie. Takie przypadki zmuszają do podkreślenia i dowiedzenia szczególnego modus operandi oszusta, wskazywania konkretnego orzecznictwa, dołączenia analiz prawnych oraz kryminalnym o charakterze prawnym i kryminalnym, poszukania dowodów przewinienia oraz wskazywana na kolejne okoliczności istotne dla danej sprawy. Działania tego typu zwiększają ukaranie sprawcy oszustwa oraz odzyskanie wyłudzonych przez niego środków finansowych.

Warto także przemyśleć rezygnację z forsowania „oszustwa” na siłę. Jest oczywiste, że każdy, kto nie otrzymał pieniędzy, gdy miało do tego dojść nie czuje się z tym dobrze, czuje się oszukany. Jednak potoczne rozumienie oszustwa nie pokrywa się w całości z treścią, jakie ma to słowo w Kodeksie karnym. Poczucie bycia oszukanym nie jest też równoznaczne z tym, że padł ofiarą oszustwa ani że to oszustwo będzie możliwe do udowodnienia przed sądem. W takiej sytuacji lepiej zastanowić się nad przypisaniem kontrahentowi czegoś takiego jak niegospodarność, przywłaszczenie, przestępstwa na szkodę wierzyciela. Jeżeli czujesz się ofiarą nie ma dla Ciebie znaczenia, na podstawie jakiego artykułu Kodeksu karnego sprawca czynu zostanie skazany, prawda? Chodzi o to, żeby został ukarany.

Jak wybrać dobrego adwokata lub radcę prawnego?

Ważne jest także odróżnienie prawnika cywilisty od karnisty. Jak to zrobić? Podejrzliwość powinno wzbudzić przesadnie szeroki zakres jego działania. Gdy widzisz, że prowadzi praktykę ze sprawami cywilnymi, rodzinnymi, gospodarczymi, administracyjnymi, to może być znak. Oznacza to, że prawdopodobnie nie ma czasu doskonalić wiedzy w prawie karnym, które jest bardzo wymagające i na pewno nie ma czasu na specjalizowanie się w przestępstwach gospodarczych, do których należą oszustwa.

Kolejnym znakiem ostrzegawczym może być moment, kiedy prawnik oznajmia, że brak rozliczenia długu stanowi oszustwo, a nawet używa określenia „ewidentne oszustwo”. Nie ma czegoś takiego w obrocie gospodarczym jak ewidentne oszustwo.

Trzecim znakiem, że lepiej poszukać innego pełnomocnika jest zaznaczenie przez prawnika, że ma wpływy w prokuraturze i sprawa szybko „ruszy” do przodu. Nie tylko jest to kłamstwem, który ma na celu podwyższenie rachunku, ale dodatkowo samo w sobie jest to przestępstwem.

Prawnik, który jest nieuczciwy niczego nie traci tak naprawdę – przy niepowodzeniu stwierdzi, że druga strona miała większe znajomości, a jeżeli uda się i prokuratura podejmie działania z oczekiwanym skutkiem, wówczas podkreśli, że to efekt kontaktów jakie posiada. Klient nie ma szans tego sprawdzić, a na wyższą opłatę nie będzie mógł się pożalić nikomu, bo zdaje sobie sprawę, że próba korupcji stanowi poważne przestępstwo.

Jak przebiega zakup spółki?

Działające na rynku spółki radzą sobie lepiej lub gorzej. Czasami po pewnym czasie dochodzi do konieczności likwidacji przedsiębiorstwa. Takie placówki, upadające albo będące już w procesie likwidacji budzą zainteresowanie niektórych firm, skupujących spółki w trudnym stanie. Skupowanie nastawione jest głównie na zysk, jednak bywa również korzystne dla właścicieli lub współwłaścicieli takiej spółki.

READ MORE

Czym jest działanie na szkodę spółki?

Prowadzenie działalności gospodarczej nie jest dziś ani proste ani łatwe. Zmieniające się warunki gospodarcze, rosnąca konkurencja, zmiany w prawie, wzrastająca świadomość konsumentów, ruchoma kondycja dostawców i odbiorców oraz wiele innych rzeczy mają bezpośredni wpływ na stan danej firmy.

READ MORE